Garnkowy sposób na nieumiejętną kucharkę
Z przykrością patrzyłam jak kulinarne próby naszej córki sukcesywnie zmniejszają ilość garnków i naczyń w naszym domu. Kolejne przypalone rondle kończyły swój żywot w koszu na śmieci. Ciężko zliczyć ilość potłuczonych szklanek i talerzy. Osobiście namawiałabym ją , żeby dała sobie spokój z tym całym gotowaniem, bo zdecydowanie nie miała do tego zdolności, a ja każdego dnia podliczałam straty. Moja mama z kolei mocno mnie skarciła, bo uważa, że dziewczyny nie można zrażać do gotowania. Najwyraźniej bardzo jej zależy, jeśli jeszcze sama się nie poddała mimo tylu nieudanych prób ugotowania zjadliwego obiadu. Co więcej, według mojej mamy, kobieta, jako pani domu, żona i matka musi potrafić gotować, a tą nieumiejętność ze strony własnej wnuczki uważałaby za osobistą klęskę. Cóż mogłam zrobić, nie mogłam sprzeciwiać się mojej mamie, bo miała trochę racji, ale spróbowałam inteligentnie i ze sprytem podejść do sprawy. Wybrałam się z córką do sklepu i zaproponowałam, że korzystając z promocji, może powinna kupić sobie swoje własne garnki nierdzewne – gorąco przekonywałam ją przy tym, że prawdziwa pani domu powinna mieć swój własny komplet. Córka pokręciła nosem, złapała za najtańszy garnek nierdzewny – którego zakup i tak nadszarpnął jej budżet i dosyć niechętnie udała się do kasy. Ja z kolei odniosłam sukces wychowawczy. Teraz moja córka znacznie bardziej przykłada się do gotowania i bardziej pilnuje obiadu, aby przypadkiem nie spalić swojego osobistego garnka.
.